RSS
 

Boskie Buenos

09 sie

Za oknem tropikalne temperatury. Przydała by się porządna ulewa. Pamiętam taki zbawienny prysznic z nieba, który miałam okazję przeżyć podczas wizyty w Buenos Aires. Byłam przemoczona do suchej nitki ale przeszczęśliwa! Chwila oddechu podczas zwiedzania tego miasta – bezcenna.

W tamtejszych warunkach „trochę” wody nikogo nie dziwi. Nikt nie ucieka w popłochu. Ludzie nadal jeżdżą na rowerach, spokojnie, bez pośpiechu, bez nerwów. My, jak na wygodnych Europejczyków przystało postanowiliśmy poszukać suchego miejsca na przeczekanie. Lokalna knajpka przywitała nas swoimi dobrodziejstwami. Przepysznymi empanadas (smażone pierożki nadziewane przeróżnymi wynalazkami) i nastrojem relaksu udzielającym się każdemu, kto tu zawitał.

A po burzy wyszło słońce. Buenos uśmiechało się do nas baaardzo szeroko, ukazując swój niesamowity koloryt. Dzielnica portowa La Boca wita rozbrzmiewając rytmem tanga, ferią barw, różnorodnością, gwarem.

Gdy zmęczył nas tłum postanowiliśmy poszukać miejsc do wyciszenia się. Wśród zieleni odpoczywa się najpełniej.

 

Dla potrzebujących strawy dla ciała polecam wyśmienity lokal Des Vivel. Porcje mięsa wybiera się tam samodzielnie a następnie na specjalnie przygotowanym ruszcie smaży się niepowtarzalna parrillada.

Nasze wieczory nie mogły się obyć bez „zestawów specjalnych”, czyli pitka różnej maści oraz dulce de leche.

Poza pamiątkami z Buenos bardzo ważne są dla mnie chwile.

Do dzisiaj wracam tam , łapię tamto powietrze, tamten oddech…

Zdjęcia: Grzegorz W. i Anna D.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz