RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2013

Lanckorona – quick break.

16 wrz

Lanckorona to przepięknie położona miejscowość. Usytuowana jest na pochyłym tarasie górskim, z którego rozciągają się wspaniałe beskidzkie krajobrazy. To idealne miejsce na szybką, jesienną ucieczkę z miasta.

Zapisałam w pamięci Lanckoronę lekko zamyśloną…

Wszechobecne rękodzieło, któremu uroku odmówić nie sposób.

Spacerując wśród zabytkowych, dziewiętnastowiecznych domów, natrafiłam na niesamowity ogródek. Jak się później okazało, należący do lokalnego artysty. Z każdego zakamarka tego magicznego zakątka spoglądały na mnie ceramiczne rzeźby.

Najbardziej przypadły mi do gustu pokaźnych rozmiarów koty. Z pewnością kiedyś takiego „zaadoptuję”.

Na przekąskę wstąpiłam do Arka Cafe. Tu również miłe zaskoczenie. Cieszący oko, ciepły, bezpretensjonalny  wystrój oraz przesmaczne ciasto czekoladowe z sosem ze świeżych malin.

Jeżeli dysponujecie wolnym popołudniem, to naprawdę warto tu przyjechać. Odetchnąć pełną piersią przemierzając jedną z wielu leśnych tras. Wdrapać się na ruiny piastowskiego zamku. Podładować baterie po prostu leżąc na trawie (póki pogoda na to pozwala)!

Pozdrawiam!

 

Plaża – bardzo subiektywny ranking ulubionych.

10 wrz

Przed nami jeszcze kilka dni lata. W tym roku nas rozpieściło. Upały, słońce, było cudnie! Muszę przyznać, że jedną nogą jestem w pracy a drugą na plaży. Jakoś ciężko mi na 100% wkręcić się w biurową rzeczywistość. Stworzyłam dla Was zupełnie nieobiektywny ranking plaż, które skradły moje serce.

Miejsce 10: Vina del Mar – Chile.

Piaszczysta, szeroka plaża miejska położona nad brzegiem Oceanu Spokojnego. Woda zimna ale za to ostre słońce sprzyjające złotej opaleniźnie.

Vina del Mar

Vina del Mar – playa

 

 Miejsce 9: Barceloneta, Hiszpania

Nie należy do najczystszych na świecie, ale fakt że znajduje się w Barcelonie jest dla mnie ogromnym plusem. Uwielbiam ducha tego miasta!

Barceloneta

 

Miejsce 8: Maleńka, dzika plaża w Iguazu na granicy Brazylii i Argentyny.

Dotarcie na nią to nie lada wyzwanie. Jedyną możliwością jest wyprawa motorówką wśród wzburzonych wód wodospadów. Niesamowity krajobraz.

Iguazu Falls

Iguazu

 

Miejsce 7: Playa del Carmen – Meksyk

Białe, gorące piaski, idealna temperatura wody. Leżaki można wynająć na cały dzień nie wydając na to majątku. Istny inkubator dobrego samopoczucia. Uśmiechnięta buzia gwarantowana (co obrazuje poniższe zdjęcie ;))!

Playa del Carmen

Miejsce 6: Playa de la Malvarrosa – Valencia, Hiszpania

Bardzo szeroka, czysta plaża położona w niewielkiej odległości od centrum Valencii. Bezpośrednio sąsiaduje z otoczonym palmami deptakiem. Pięknie utrzymana.

Playa de la Malvarrosa

 

Miejsce 5: Ipanema – Rio de Janeiro, Brazylia

Dla mnie o wiele fajniejsza niż Copacabana. Ciepła woda. Drobnoziarnisty piasek. W sklepikach przy plaży możliwość skosztowania orzeźwiającej wody kokosowej – wprost z orzecha.

Ipanema

widok z Ipanemy

 

Miejsce 4: Jastarnia, Półwysep Helski

To plaże mojego dzieciństwa. Byłam tam chyba ze 100 razy i zawsze się zachwycam. Zapachem, który jest tylko nad polskim morzem. Śpiewem mew, który tu brzmi jak nigdzie indziej na świecie.

widok na Bałtyk

plaża od strony Zatoki Puckiej

 

Miejsce 3: Laguna Blanca, Chile

Miejsce niesamowite pod wieloma względami. Położenie kosmiczne. Jeśli nie masz auta terenowego, to dobytek na plecy i na spacerek! W około godzinę od najbliższej drogi będziesz na miejscu :) A warto!

Laguna Blanca

 

Miejsce 2: Urka, Rio de Janeiro, Brazylia

Spokojna plaża położona w bogatej dzielnicy Rio de Janeiro. Turystów śladowe ilości. Napić się Caipirinha w takiej sceneriipolecam!

Urka

 

Miejsce 1: Marbella, Hiszpania

To moja zdecydowana faworytka. Powodów jest wiele i są bardzo subiektywne. Było mi tam po prostu dobrze. Ciepło. Bezpiecznie. Ta plaża tętni życiem przez całą dobę. Kąpiel w falach – uwielbiam. Strawa dla ducha na równi ze strawą dla ciała. Delicje serwowane w niezliczonych knajpkach rozsianych przy nadmorskiej promenadzie. Żyć nie umierać!

 

Posmakuj Kraków!

04 wrz

Kochani! Każdy dzień jest dobry, żeby podarować sobie trochę przyjemności. Cudownie jest smakować nowe potrawy i miejsca. Daje mi to radość i zdecydowanie poprawia samopoczucie. Polecę Wam dzisiaj kilka moich ulubionych zakątków Krakowa wraz z ich specjałami.

Szybkie śniadanie zjadam na rogu Rynku i ul. Floriańskiej. Stawiam na ten ogródek z uwagi na dobre kanapki i fajny widok.

Castor Coffee Club

Uwielbiam poranki w mieście. Wszystko budzi się do życia. Przemykam uliczkami Kazimierza i upajam się jego klimatem. Każda kamienica ma w sobie coś pięknego.

ulica św. Józefa

Kazimierz

Ul. Szeroka

Idąc ulicą Bożego Ciała koniecznie trzeba wstąpić do EDO na najlepszą lekką przekąskę w mieście. Pięknie podany creme brulee w trzech zabójczo smacznych wariantach – sezam, imbir oraz zielona herbata.

creme brulee

Oko cieszy również minimalistyczny, orientalny wystrój tego miejsca.

EDO

Żegnając Kazimierz ruszam w stronę Rynku Głównego. Warto wejść na Wieżę Ratuszową aby podziwiać miasto z nieco innej perspektywy.

Niedaleko, przy ul. św. Tomasza znajduje się czarodziejskie podwórko. Należy do kawiarni Loch Camelot. Ustawione tu stoliczki kuszą nieodpartym urokiem. Aż chce się być częścią tej bajki…

Kiedy robi się chłodno, do środka zapraszają drewniani strażnicy i tajemniczy półmrok.

Aby dopełnić całości zamawiam deser. Tarta z malinami przechodzi moje najśmielsze oczekiwania!

Ładunek pozytywnych wrażeń na bardzo wysokim poziomie. Pozostaje tylko powiedzieć:

Do zobaczenia w Krakowie!

 
 

Oaza spokoju – Białowieża

02 wrz

Początek września.  Dla większości z nas koniec wakacji i zderzenie z rzeczywistością. Praca, obowiązki, znowu brakuje wytchnienia. Dlatego zabieram Was dzisiaj do Białowieży. To miejsce pozwala genialnie odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku. Istna oaza spokoju, gdzie uczymy się, jak żyć w zgodzie z naturą.

jezioro

Ilość turystów na metr kwadratowy przyjemnie niska. Podczas kilkugodzinnej wędrówki przez Puszczę Białowieską na swojej drodze napotkaliśmy zaledwie 4 osoby (w tym dwie ze straży leśnej). Dokoła cisza. Przepiękne, nasycone kolory.

Mnie zauroczyła tamtejsza architektura. W większości drewniane domy, utrzymane w jednolitej konwencji.

Klimaty rodem z „Domu nad rozlewiskiem”.

Największe wrażenie zrobiła na mnie posiadłość na fotografii poniżej. Jestem przekonana, że kryje w sobie jakąś mroczną tajemnicę!

Przemierzając przyjemnie płaskie tereny odbieramy bezcenną lekcję przyrody.

Jeżeli cenicie dyskrecję i wygodę, polecam zatrzymać się w Dworku Gawra przy ulicy  Gen. M. Polecha 2 w Białowieży. Cudne miejsce, tuż przy bramie parku narodowego.

Miłego, spokojnego dnia!